Skip to content

You are not logged in. Register orLog In

start:

Polska Planeta OpenOffice.org

21.11.2009

Przemek Rumik

Przeszacowany Linux, Niedoszacowany Windows i Ukryty MacOS ;-) czyli o tym na jakich systemach używa się głównie OOo2GD

No i proszę, jak na razie zbiorowa ocena 11 osób, które postanowiły wypowiedzieć się w sprawie tego jak wygląda udział systemów operacyjnych wśród użytkowników OpenOffice.org2GoogleDocs dość znacznie odbiega od wyników uzyskanych przeze mnie w trakcie "odpytywania" przez OpenOffice.org o nową wersję OOo2GD ;-)

Największa różnica występuje w przypadku Linuksa.
"Sędziowie" znacząco przeszacowują jego udział w "rynku".
W przypadku Mac OS wynik uzyskany ze zbiorowej mądrości jest niemal identyczny z rzeczywistym.
Udział Windows jest za to niedoszacowany przez uczestników zabawy.

Co równie ciekawe, rzeczywista kolejność udziałów wśród systemów operacyjnych jest inna niż ta, która wynika z szacunków 11 osób.

Najpierw o metodologi ;-)

Wyniki dla "zbiorowej mądrości" powstały przez wyciągnięcie średnich z wszystkich głosów, tych głosów było 11.

Pomiar "z natury" przeprowadzony został zaś w oparciu o nagłówek userAgent przekazywany przez instancje OpenOffice.org odpytujące o to czy dostępna jest nowa wersja rozszerzenia OOo2GD [w tym celu sprawdzają zasób pod URLem http://www.przemelek.pl/gdocs.update.xml].

Tutaj przykłady typowego wyglądu tego nagłówka:
OpenOffice.org 3.1 (310m11(Build:9399); MacOSX; x86; BundledLanguages=sv),gzip(gfe),gzip(gfe)
OpenOffice.org 3.1 (310m11(Build:9399); Windows; x86; BundledLanguages=es),gzip(gfe),gzip(gfe)

Jego typowa budowa to:
Wersja OO.org (oznaczenie buildu(numer buildu); System Operacyjny; architektura procesora; język)

W około 0.3% przypadków zdarzały się inne nagłówki, głównie przeglądarek internetowych i parę botów, oraz 1 instalacja z MacOS X, która wysyłała w miejscu architektury dziwne ciągi.
W mierzonym okresie [około 23 godzin] było łącznie 6736 odpytań [jeżeli w ciągu 2 minut ten sam adres IP pytał kilka razy to liczony był tylko raz], z czego tylko 22 nie zostały zidentyfikowane jako instancje OO.org.

Po przydługim opisie "metodologii" badania przedstawmy wyniki ;-)

Wyniki mądrości ludu są następujące:
Windows 64.14%
Linux 24.85%
MacOS 9.1%

Wyniki "z natury" są ciut inne ;-)
Windows 88.87%
Linux 1.44%
MacOS 9.37%

Jak widać jedynie ocena udziału MacOS była bliska rzeczywistego wyniku, w przypadku Linuksa jego udział w rynku został przeszacowany o ponad 17 razy!
Wg. uczestników zabawy Linux znajduje się na 24.85% komputerów, czyli na blisko 1/4, a w rzeczywistości znajduje się tylko na mniej niż 1.5% maszyn.
Z drugiej zaś strony udział Windowsa został dość mocno niedoszacowany.

W tym świetle szacunki mówiące o tym, że Linuks znajduje się na mniej niż 1% maszyn biurkowych na świecie wydają się uzasadnione.

Ta metoda pomiaru prawdopodobnie zawyża udziały Linuksa i MacOSa kosztem Windows, dzieje się tak ponieważ dla Windows o wiele bardziej popularnym pakietem biurowym jest chyba jednak MS Office, zaś w przypadku Linuksa i MacOS [w tym przypadku mogę się mylić] OpenOffice.org lub jego pochodne są najbardziej popularnym wyborem.

Te wyniki utwierdzają mnie w przekonaniu, że Linux umiera :-(


Podobne postybeta
OOo2GD w liczbach ;-)
Tak o niczym ;-)
Linux umiera?
Bardzo testowa wersja OOo2GD 1.7.0, która w porywach działa nawet na MacOS ;-)
Jeszcze o Chrome OS... a mądrość ludu po premierze sugeruje porażkę Chrome...

RMK (noreply@blogger.com), 21.11.2009 22:10

Java i Chrome OS....

Ciekawa sprawa, gdy bawisz się którymś z dostępnych w sieci obrazów z Chrome OS,



to widać, że jest tam Java,





ale nie ma niestety Plugina Java'y



Jak ktoś ciekawy to tutaj efekt działania uname -a:



Wracając do tego co ważne ;-) Jak widać Java jest w obecnych buildach Chromium OS, ale nie można jej w żaden sposób użyć. Nie można odpalać appletów, ani aplikacji używających Java Web Start. Pociągnałem sobie wget'em jakiegoś ZIPa z kilkoma klasami, ale na razie nie potrafię go rozpakować..... no i oba moje Chrome OS'y po jakimś czasie w linii poleceń zwisają. [jak ktoś chce spróbować linii poleceń to zauważyłem, że pojawia się po CTRL-ALT-T, innym razem ALT-2 ;-)]
Tak btw. to nie wiem czy ta Java jest tam dlatego, że tak jest w skryptach buildowych, czy dlatego, że ktoś kto robił te obrazy [a sprawdzałem na dwóch] sam ją sobie dołożył. Ciekawe jest, że w obu wersjach Chrome OS, które mam jest to zawsze ta sama Java, w której numerze wersji jest słowo ubuntu ;-)
Pewne za to jest, że gdyby Chrome OS wspierał Java'ę to spełniłoby się marzenie Sun'a, które wyrazili chyba w 1997 roku, tworząc ideę Net Computer'a.
Tamten miał być napędzany Java'ą.
Chrome OS napędzany za to byłby JavaScript'em i Java'ą :-)

Co do samego systemu to na razie nie grzeszy stabilnością i wygodą ;-)
Wygląda też na to, że nie ma co marzyć o instalacji tam czegokolwiek poza rozszerzeniami do Chrome, choć tego jeszcze nie próbowałem.
Próba użycia apt-get kończy się informacją, że w /var/cośtam ;-) nie można nic zapisać.
Nie liczcie więc raczej na OpenOffice.org, albo GIMPa na ChromeOS ;-)


Podobne postybeta
Jeszcze o Chrome OS... a mądrość ludu po premierze sugeruje porażkę Chrome...
Amd64, Intel64, EMT64, WTF64? ;-)
Tak o niczym ;-)
OOo2GD w Ubuntu 9.10 - da się.
Żuraw Darwina, żuraw ewolucji, żuraw Dennett'a

RMK (noreply@blogger.com), 21.11.2009 22:10

OOo2GD w Ubuntu 9.10 - da się.

Co jakiś czas dostaję informacje, że OOo2GD komuś nie działa z Ubuntu 9.10.
U mnie działa, na co dowód poniżej [OOo2GD w OpenOffice.org 3.1 na Ubuntu 9.10 rc 4 w VMPlayer w Windows 7]:


Wszystko co zrobiłem żeby móc korzystać z OOo2GD to wydanie komendy z linii poleceń:

apt-get install openoffice.org


Która pobrała i zainstalowała mi OpenOffice.org oraz Java'ę [choć wcześniej miałem pobrane już OpenJDK]

Następnie wszedłem na stronę http://extensions.services.openoffice.org/project/ooo2gd, pobrałem OOo2GD w wersji 1.9.0 i w końcu zainstalowałem je przy pomocy Extension Managera w OO.org.

Jak widać działa, więc jak coś u Was nie działa, to ewidentnie coś macie nieteges w swojej konfiguracji, sorry.


Podobne postybeta
Java i Chrome OS....
Kontrolowana potęga
Tak o niczym ;-)
Sezon na Chrome
OpenOffice.org i inne produkty Open Source - ofiary kryzysu? ;-)

RMK (noreply@blogger.com), 21.11.2009 21:42

JakiLinux.org

10 rad jak uczynić z Linuksa najpopularniejszy system desktopowy

Przez ostatnie kilka dni na stronie osnews.pl toczyła się dyskusja pod artykułem “Dlaczego Linux ssie? (I jak można to zmienić)”. Tradycyjnie pojawiło się wiele punktów widzenia, jednak większość to były stereotypowe komentarze w stylu: “środowisko Open-Source musi się zjednoczyć, musi nastąpić unifikacja” lub ” ja mam swojego Debiana i działa świetnie, wystarczy go w całości skompilować” itp. Oczywiście jest to słuszne podejście, ale nierealne. Pytanie jest czy Linux jest skazany na niszę i wizerunek systemu dla maniaków, którzy wystarczy, że skompilują sobie system od zera i mają już dobre środowisko pracy? Oczywiście nie.

W moim wcześniejszym artykule przedstawiłem stanowisko Keith Curtisa, niegdyś związanego z Microsoftem, który wieszczy zagładę Windows i dominację Linuksa. Nie sposób przejść obojętnie obok opinii człowieka znającego problematykę OS, tym bardziej, że historia najnowsza pokazuje, iż jego opinia ma cechy samospełniającej się przepowiedni.
Tak na marginesie, na osnews.pl wytknięto mi, że mieszam pojęcia. Żeby nie zaciemniać sprawy wszystkie dystrybucje oparte na jądrze Linuksa, będę nazywał Linuksami.

Nim zacznę dawać rady, przyjrzę się jeszcze jednej, najczęściej powtarzanej tezie “gdy środowisko Open-Source się zjednoczy, Linux urośnie w siłę”. Też tak kiedyś myślałem, może i było by to jakieś wyjście, ale jest to nie realne. Nie można budować jednego produktu w oparciu o widzimisię milionów producentów ( programiści Open-Source pracują zwykle społecznie, lub są wynagradzani uznaniowo, za wykonane dzieło ). Nie ma nad nimi kontroli, nie można zmusić ich do wytężonej pracy nad projektem, z którym by się nie zgadzali. Każdy ma swoja wizję i ją rozwija, jak mu się coś nie podoba, zbiera zabawki i do domu, czy innej dystrybucji. Najprostszym przykładem na zobrazowanie tego co mówię jest np NATO. Gdyby wszystkie kraje europejskie połączyły siły, siły zbrojne EU były by potęgą, jednak to USA są hegemonem o niezachwianej pozycji.
Poniżej przedstawię kilka rad (10). Jeśli jesteście milionerami z ambicjami, weźcie je do serca, a zyskacie sławę. Dodam, że wyścig już trwa więc trzeba się spieszyć, bo Google jest kilka kroków przed wszystkimi. Nie ma sensu dążyć do unifikacji, trzeba zebrać team zdolnych ludzi, dobrze im zapłacić, nadać biznesowy cel swojemu systemowi i nadzór menadżerski z prawdziwego zdarzenia. Powstanie Linux-USA, a reszta zrobi co będzie chciała, czyli nic.

1. Niezawodność głupcze.

Odkąd zacząłem pracować z Linuksami, słyszałem, że systemy te są przede wszystkim niezawodne. Trudno o większą bzdurę. Zasadniczo jądro pracuje stabilnie (chyba, że za radą mądrali z forów dodacie eksperymentalne repozytoria i zrobicie update jądra na eksperymentalne- NIE WOLNO TEGO ROBIĆ, JEŚLI NIE JESTEŚCIE MASOCHISTAMI) Jądro to jednak nie system, przynajmniej dla zwykłego usera. Dla zwykłego usera system to kursor, okienka, komunikator, edytor tekstu itd. W standardowym Ubuntu (nie wspominam o dystrybucjach na KDE- choć z każdą wersją jest lepiej) wywalić się może wszystko, reset iksów to standard, reset compiza to standard, komunikator raz łączy raz nie z GG, niedziałające klawisze funkcyjne w laptopie też standard. Z moich doświadczeń, dystrybucją którą można nazwać stabilną był LinuxMint ( wydawana około 5-6 miesięcy po oficjalnej premierze matki-Ubuntu), lub PCLinuxOS 2007 (stabilność osiągnął pod koniec 2008 roku). Jak osiągnąć stabilność? Sprawdzone jądro, sprawdzone środowisko graficzne (Xfce- wydaje się być najlepsze), podstawowe oprogramowanie napisane pod system ( odtwarzacz muzyki/filmów, komunikator itd).

2. Wygląd głupcze.

Nie ma co, Windows i OSX rozpieściły userów, trzeba im dorównać. To bajecznie proste, słyszę na każdym kroku, instalujesz skórkę i masz. Kolejna bzdura. Motywów graficznych dla Linuksa można znaleźć całą masę (KDE/Gnome-look.org). Możliwości dostosowania wyglądu, zwłaszcza w KDE, są prawie nieograniczone, i co z tego? Po pierwsze nie jest to proste, cienie, podkreślenia, wyrównania, wygładzania, o co chodzi, ja z trudem dawałem sobie radę, poproście mamę niech to zrobi. Druga sprawa, gdy już mamy cukierkowy wygląd, i przez pomyłkę nic nam się nie wysypie, otwieramy Synaptika i zonk. Ostre krawędzie okien straszą, pasek postępu nie mieści się w ramce. Logujemy się, a tu litery mieszczą się tylko w połowie, przykładów jest więcej. Rada: 5 motywów graficznych, oprzeć na Xfce, dostosować wszystkie aspekty wyświetlania, programy dopuszczać tylko po dostosowaniu do skórki.

3. Oprogramowanie głupcze.

Tu jest większy problem, ale też z drugiej strony, dość łatwy do rozwiązania. Dobrych programów Open-Source jest mało. Wiadomo, Firefox dzieli i rządzi, VLC to wspaniały kombajn multimedialny, Amarok (głównie wersja 1.4). Być może komunikator Pidgin (po dopracowaniu), może jeszcze kalkulator. OpenOffice, trochę przyciężki, baaardzo staromodny (czy zachwyci 20 letnia sekretarkę, wątpię), nadzieją są dokumenty Google. Problem udostępnienia tej usługi konkurencji to inna sprawa, niemniej są. OpenOffice tylko jako alternatywa dla pracy offline. Inne programy, a co nam jeszcze jest potrzebne: Kalendarz- Google, książka adresowa-Google, Kontakty- Google, czytnik RSS- Google, mail-Gmail, ewentualnie produkty Mozilli. Na dobry początek 10-15 programów, idealnie przetestowanych i dostosowanych graficznie.

4. Dystrybucja oprogramowania głupcze.

Co z programami rozwijanymi już w trakcie życia dystrybucji? Najnowsza historia pokazuje, że takie programy same się piszą, i to nie byle jakie, ale dostosowane graficznie, funkcjonalnie i dające zarobić twórcom. Mam tu na myśli model AppStore, czy sklepów Androida czy Palma. Trzeba dać ludziom narzędzia programistyczne, możliwość zarabiania na swojej pracy (aplikacje płatne, lub zysk z wyświetlanej reklamy podczas instalacji). Ilość dobrych programów zależy tylko od popularności systemu. Daj ludziom zarobić, a programy się same napiszą.

5. Sterowniki głupcze.

Kto z was widział sterowniki do telefonu np. HTC Hero przygotowane dla Androida? Ktoś może doinstalowywał sterownik dla HTC Diamond, uruchamiający WiFi pod Windows Mobile? Oczywiście że nie, sterowniki dostarczają producenci sprzętu. Z systemami operacyjnymi problem jest bardziej skomplikowany, bo każdy powinien pobrać system z internetu i zainstalować na swoim komputerze. Kłopot w tym że nie każdy, patrz OSX, oficjalnie instalujesz na Apple, nieoficjalnie na hakintoszach (tracąc jednak na stabilności, tracąc wsparcie i łamiąc prawo) Nie chodzi o ograniczenia w stylu Apple, ale system należy dostarczyć w pierwszej kolejności producentom, ci tworzą sterowniki i wypuszczając w pełni działający system. Userzy starszego sprzętu domagają się dostępu do nowego systemu, producent dopisuje sterowniki pod swój starszy sprzęt. Nam pozostało by napisanie (lub zdobycie od producentów) sterowników pod peryferia jak drukarki, kamery, i gotowe. Oczywiście nie należy zapominać, że mamy odczynienia z Linuksem. Większość sterowników jest gotowa, ale nie tak prędko… Nie dla naszej dystrybucji, tu ma być bezbłędnie, niezawodnie i elegancko, wypuśćmy dystrybucję otwartą z tymi wszystkimi sterownikami, paczkami itp, ale nie firmujmy jej naszą marką. Jeżeli producenci będą mieli w tym interes, sami napiszą sterowniki.

6. Komu ten system głupcze.

Do niedawna projekt systemu o jakim piszę był by skazany na porażkę, dlaczego? Bo nikt by go nie potrzebował. Sony w laptopie za 5000 zł umieściło by Windowsa, identycznie ASUS, MSI, LG itp itd. O desktopach nie ma co wspominać. Obecnie sytuacja zmienia się na naszą korzyść (pisze naszą, bo liczę na milionowe udziały w zyskach z wpływów z nowego systemu :) ) Jak podają wszystkie rankingi, w sprzedaży nowych komputerów dominują laptopy. To dobrze, bo producent całościowo zapewnia wsparcie w dziedzinie sterowników i łatwiej się z nim dogadać, by wsparł właśnie nasz system. Ale nie tu jest nasza strategiczna nisza, tą niszą są netbooki. Tanie, małe, mało wydajne komputerki, których użytkownicy nie potrzebują Windows, bo i po co. Na programach graficznych nie popracują, gry nie uruchomią, filmu nie zmontują. Potrzebują tylko kilku programów i taniego sprzętu do internetu. Kamień milowy już został położony, część netbooków była sprzedawana z Linuksami (głównie Ubuntu). Ponieważ menadżerowie uwierzyli w bzdury wypisywane na forach jakie to stabilne systemy, a sami nie mieli z Ubuntu wiele wspólnego, sparzyli się na tym projekcie. Konsumenci woleli XP, bo jest ładniejszy, bardziej spójny, bardziej niezawodny od Ubuntu. Musicie przyznać, że XP to jednak system dawnej epoki, nie będzie trudno stworzyć coś nowocześniejszego. Nasz OS pójdzie jak świeże bułeczki, po prostu musi być lepszy od XP. Zwróć się do producentów netobooków, nawet tanich no-name z Chin, oni napiszą ci sterowniki, i rozpropagują twój system po całym świecie, po nich przyjdą użytkownicy innych komputerów, sukces gotowy.

7. Nie jesteś sklepikarzem głupcze.

Nie wolno liczyć na szybkie zyski, to nie pół litra żołądkowej gorzkiej, sprzedajesz i masz pieniądze. Nie jesteś Billem Gatesem, a ponadto nikt tego systemu od ciebie nie kupi. Nie w sprzedaży jest zysk, zyski przyniosą emisje reklam (ilość zarobionych pieniędzy będzie zależeć od popularności naszego systemu) i dystrybucja oprogramowania. Nie ma tu co wyważać otwartych drzwi, Android pokazuje, że się da, jednak opisywany projekt emisji reklam w OSX, daje nowe możliwości. Niewielki banerek, dowcipny, ładny, nie nachalny pozwoli zarobić kilka groszy (a może małą fortunę). Rozdawaj system za darmo, zysków szukaj w reklamach i dystrybucji oprogramowania.

8. Wmów światu, że nie jesteś Linuksem głupcze.

Machanie flagą środowiska open source nad głowami innych, i wykrzykiwanie, że to wolne myślenie stoi za sukcesem twojego systemu jest piękne. Czyni to szef Ubuntu, wydaje miliony na wspieranie projektu, a sukcesów nie widać (przynajmniej na skale globalną). Ponieważ środowisko open source cały czas okłamuje wszystkich niezorientowanych, nikt go już nie traktuje poważnie. Gdzie tu kłamstwa? Proszę bardzo: Linux jest najstabilniejszy (było o tym wyżej), Linux jest najładniejszy (tak, tak skórki, było o tym wyżej), Linux jest najprostszy (ja osobiście od 3 wydań Ubuntu — a co za tym idzie LinuxMint, nie poradziłem sobie z uruchomieniem klawiszy funkcyjnych w moim Vaio, a i wcześniej była to katorga). Kłamstw jest więcej: WINE wszystko uruchomi, OpenOffice jest tak dobry jak MS Office, bateria na Linuksie działa dłużej, system uruchamia się szybciej… ale nie o tym miałem pisać. Jeśli ktoś raz nadział się na Linuksa i nie maił dość zaparcia by naprawdę głęboko wgryźć się w ten system, nigdy do niego nie wróci. Po co skazywać się na porażkę, środowisko Linuksa, będzie wiedzieć na jakim jądrze działa nasz system, a reszta wiedzieć tego nie musi. Nie chwal się, że twój system działa na kernelu Linuksa, ludzie nie muszą tego wiedzieć.

9. Oszukaj ludzi głupcze.

Trzeba będzie podziałać trochę jak Kaszpirowski, nieważne że ChromeOS, najprawdopodobniej będzie zwykłym Linuksem, gdzie zamiast kilku aplikacji fizycznie obecnych na dysku twardym, będą ikonki z odnośnikami do aplikacji na serwerach Google. W świat idzie hasło, że ChromeOS to system oparty na przeglądarce. Może pójść tą sama drogą? Wymyśl hasło, które odróżni cię od konkurencji i nim promuj swój system.

10. Kup Google głupcze.

To będzie najmniej przydatna rada, faktem jest że Google ma wszystko co moim zdaniem wieszczy sukces. Google jest przed wszystkimi i jeśli wszystko dobrze pójdzie, już dziś poznamy założenia ChromeOS (artykuł był pisany tuż przed premierą systemu Google — przyp. red.). Do tej pory nad projektem ChromeOS panuje cisza, więc nikt nie zarzuci mi, opierania się na rozwiązaniach wypracowanych prze inżynierów i menadżerów Google. Niebawem będziemy mądrzejsi, a ponadto okaże się czy mam dar przewidywania przyszłości :)

Aktualizacja

I na koniec mała aktualizacja, konferencja Google poświęcona ChromeOS się odbyła, powiem szczerze, jestem wstrząśnięty. Moje proroctwa się nie sprawdziły, a co za tym idzie ChromeOS nie będzie naszą konkurencją. Szanse na zarobienie milionów na własnym systemie operacyjnym są jeszcze większe niż wcześniej.

seleros, 21.11.2009 15:05

20.11.2009

Przemek Rumik

Go wolniejsze od C i JavaScript, i ciut szybsze niż Java ;-) [a jednak od Java'y też wolniejsze]

[update: 17/11/2009 0:08 - pozmieniałem trochę treść wpisu żeby oddawał rzeczywiste wyniki :-)
update: 14/11/2009 1:06 - Oszukałem się ;-) Go wcale takie szybkie nie jest, jeśli zwrócicie uwagę na program w Go i te w innych językach to zauważycie istotną różnicę, wszystkie języki poza Go używały odpowiednika math.pow() czyli potęgowania, w Go użyłem przez pomyłkę math.exp(), różnica jest znacząca, bo po użyciu math.Pow() prędkość spadła do 8.521 ms na 1 iterację. W Java'ie program używający math.exp() zamiast math.pow() potrzebuje na wykonanie 1 iteracji tylko 1.37 ms, a JavaScript w Firefoksie tylko 0.74 ms, C++ 32 bitowy zaś 0.5 ms. Go więc szybkie nie jest, w podanym przykładzie program w Go jest wolniejszy od Java'y]

Google wypuściło swój nowy język o nazwie Go.
Nie ma go dla Windowsa, jest na razie tylko dla Linuksa i MacOSa.

Sam język mi się nie podoba. Szczególnie bałagan z brakiem konwersji typów.
Język jest przemądrzały i wie lepiej od Ciebie czego chcesz, czyli gdy użyjesz:

f:=10.0;

To zgadnie, że na pewno chcesz użyć typu float, ale gdy spróbujesz tego f użyć w miejscu gdzie Go oczekuje float64 to dostaniesz info o błędzie i tyle.
Żeby drania przechytrzyć trzeba użyć:

var f float64=10.0;

co już takie czytelne nie jest.

Ale rzeczywiście Go wydaje się szybkie.
Znów napisałem w nim całkowanie numeryczne ;-), którego kod poniżej:
package main

import "fmt"
import "math"
import "time"

func calc() float64 {
var sum float64=0.0;
var start float64=0.0;
var stop float64=10000.0;
var d float64=20.0/stop;
for i:=start; i<stop; i++ {
var x float64=d*i-10.0;
// sum=sum+math.Exp(-x*x)*(20.0/stop); // 3.183 ms
sum=sum+math.Pow(math.E-x*x)*(20.0/stop); // 8.521 ms
}
return sum;
}

func main() {
start:=time.Nanoseconds();
for i:=0; i<1000; i++ {
calc();
}
stop:=time.Nanoseconds();
fmt.Printf("%f\n",((stop-start)/1000000));
}

Wszystko uruchamiałem na Ubuntu 9.10 w VMware Player 3.0.

I zaskoczenie, wynik jest całkiem niezły bo wynosi 3.183 milisekundy na 1 iterację [przy wykonywaniu math.Exp(), jednak wszystkie inne języki były testowane z liczeniem potęgi czyli math.Pow(), wtedy czas wynosi 8.521 ms na 1 iterację].
[Z czasu wykonania kodu dla JavaScript'u mogę wnosić, że różnica w prędkości wykonania między hostem Windows a systemem w VMPlayer wynosi jakieś 1.5, co dawało by jakieś 2.1-2.2 ms na 1 iterację ;-) [a w rzeczywistości 5.5-6 ms], nieźle, ale nadal wolniej od Java'y, która wykonywana w tym samym środowisku potrzebuje 2 razy mniej czasu na wykonanie tego samego zadania.
Trzeba jednak pamiętać, że kompilator Go dla 32 bitów nie produkuje chyba najszybszego kodu, bo główny development odbywa się w wersji 64 bitowej.
Trzeba też przyznać, że sam kompilator jest NAPRAWDĘ szybki :-)

Jako jednemu z niewielu produktów Google nie życzę temu językowi na razie zbyt dużych sukcesów ;-) i na razie to nazwałbym ten język Błe.. ;-)


Podobne postybeta
Java okazała się szybsza od C# i Pythona :-)
Java i liczby pierwsze, odsłona druga
32 bity vs. 64 bity, tym razem C++ ;-)
Java 32 bit vs. Java 64 bit
Jak czytać kod...

RMK (noreply@blogger.com), 20.11.2009 02:16

JavaStore - pierwsze wrażenia

Korzystając z tego, że będąc w firmowej sieci jestem często postrzegany przez zagraniczne serwisy jako ktoś będący w stanach postanowiłem spróbować użyć JavaStore ;-)
Pobrałem aplikację do korzystania z JavaStore


stworzyłem konto, nawet w nim nie kłamałem i napisałem, że jestem z Polski.
Próby zrobienia tego samego bez bycia w sieci firmowej spełzły na niczym ;-)
Aplikacja się zainstalowała,


ale niestety każda próba uruchomienia jej kończy się informacją o problemach z siecią.

Pierwsze wrażenie z używania to dlaczego to takie wolne?
Kocham Java'ę, ale na moim firmowym laptopie aplikacja do JavaStore, która napisana jest podobno w JavaFX działa strasznie wolno. Może to przez to, że musi łączyć się często przez sieć?

Sun postanowił pójść drogą rozsądku i wszystkie zakupy realizowane są przez konto PayPal. To powinno być pomocne. Sam nie próbowałem zakupów ponieważ nie znalazłem na razie żadnej aplikacji godnej kupienia ;-)

Z tego co można stwierdzić JavaStore dystrybuuje oprogramowanie przy pomocy Java Web Start, czyli najpierw pobierany jest plik JNLP, który uruchamiany jest przez Java Web Start, a JWS pobiera JARa z aplikacją.
Z tego co widać w Internecie JavaStore wspiera w jakiś sposób zarządzanie licencjami, tak więc programista nie musi się tym tak bardzo kłopotać.

Sama instalacja aplikacji zaczyna się od obejrzenia informacji o niej:



Mamy wtedy dostępne 2 guziczki, Preview i Launch.
Kliknięcie Preivew powoduje pobranie dema aplikacji, która jednak nie instaluje się wtedy na komputerze.
Launch to pobranie aplikacji i jej uruchomienie.
Niestety nie wiem czy developer jest zobowiązany do dostarczenia dema, czy może jest ono dobrowolne, czy też w co akurat wątpię, jest tworzone przez JavaStore.

Istnieje też dużo prostszy sposób instalacji :-) Wystarczy po prostu przeciągnąć wybraną aplikację z okienka JavaStore na pulpit :-)

Dużym plusem JavaStore jest support, o czym przekonałem się korzystając z jego pomocy :-)
Konto założyłem kilka dni temu, dziś próbowałem się zalogować, ale nie mogłem sobie przypomnieć hasła, nie pamiętałem też nazwy użytkownika. Na stronie wystarczyło podać adres e-mail i po chwili trafił do mnie e-mail z moją nazwą użytkownika, gorzej było z przypomnieniem hasła, tutaj próbowałem 3 albo 4 razy w przeciągu 3 godzin i to bez sukcesów. Skorzystałem więc z chata z supportem.
Jestem do tego przyzwyczajony z firmy gdzie czasem muszę czekać kilka minut aż trafię na wolnego pomocnika, a tutaj po góra 20 sekundach uzyskałem połączenie z niejaką Darja'ą, która dowiedziawszy się o moim problemie poinformowała mnie, że rzeczywiście niektórzy klienci zaobserwowali takie zachowanie ostatnio, i czy może mi pomóc przez zresetowanie hasła ręcznie. Zgodziłem się ;-) i już po chwili mogłem spokojnie zalogować się do JavaStore :-)

Jak widać od strony klienta JavaStore działa dość sprawnie, choć jest to jeszcze beta, która dostępna jest na razie tylko w USA.

Aplikacji nie ma tam na razie zbyt wielu, jeśli mnie pamięć nie myli to około 70, z czego większość jest darmowa. Znajdziemy tam aplikację wyświetlającą zdjęcia astronomiczne NASA, Java'owy odpowiednik gadżetów z Windows Vista [w 7 chyba też są, ale i tak nie używam więc nie wiem :-)] tudzież z Google Docs, ciekawostką tu jest to, że takim gadżetem można uczynić podobno praktycznie każdą aplikację Java. Są narzędzia do synchronizacji urządzeń mobilnych, proste narzędzia do sieci społecznościowych takich jak Facebook i proste narzędzia jak linijka ;-)
Ogólnie wybór jest na razie taki sobie.

Wychodzi na to, że trzeba czekać na otwarcie JavaStore na resztę świata.

Ciekawe też jak sprawa współpracy z JavaStore wygląda od strony developera :-)

Ciekaw też jestem czy ktoś pójdzie jeszcze drogą przetartą wcześniej marketami Apple i Android Marketem, a teraz przecieraną przez JavaStore i czy stworzy np. coś takiego dla rozszerzeń do OpenOffice.org i podobnymi :-)

JavaStore działa w oparciu o Java 1.6


Podobne postybeta
Nie podoba mi się idea "wszystko jest aplikacją webową"
Ekszperyment :-) czyli Podobne posty :-)
wait() i notify()/notifyAll() - najbardziej nierozumiane metody klasy Object ;-)
"Zarabianie" w sieci, czyli jak zarobić olewając etykę
A tak sobie ;-)

RMK (noreply@blogger.com), 20.11.2009 02:16

19.11.2009

Przemek Rumik

Jakich systemów używa się na biurkach? Albo chociaż do pracy z OpenOffice.org2GoogleDocs? :-)

Jest "zabawa" ;-)
Od paru dni zbieram statystyki tego jakich systemów używają użytkownicy OpenOffice.org2GoogleDocs i chciałbym wykorzystać to do zrobienia małego eksperymentu ;-)
Chciałbym byście spróbowali zgadnąć wielkości tych udziałów i podzielili się ze mną waszymi wnioskami.

Do tego posłużyć wam może ten oto formularz [link dla osób, które działają przez RSSa i nie widzą formularza]

Loading...

Ciekaw jestem tego czy wyniki uzyskane tymi dwoma sposobami, czyli ankietą i zbieraniem statystyk w trakcie updatowania OOo2GD, będą podobne.

Jeśli można starajcie się by suma waszych "głosów" nie była większa niż 100% ;-) w takim przypadku zastosuje metodę w której znormalizuje wszystkie wyniki tak by ich suma była równa 100.


Podobne postybeta
Manipulowanie statystyką
42 do 58 na porażkę Chrome OS
Złodzieje czasu - mail, IM i telefon
Przeszacowany Linux, Niedoszacowany Windows i Ukryty MacOS ;-) czyli o tym na jakich systemach używa się głównie OOo2GD
Mini bug w Google Analytics?

RMK (noreply@blogger.com), 19.11.2009 02:17

13.11.2009

Morfologik

Talking about SRX in LT during LTC

Jarek Lipski and me had a talk on using the SRX segmentation standard for LanguageTool during LTC 2009. We were asked a couple of times where the file is available, so I'm putting the link to our free SRX file here - it's a current version from our CVS, and at the time of writing it supports Polish, English, Dutch, Romanian, Russian, Icelandic, Slovak and Slovenian. It's on LGPL, so you can freely reuse it. There are also some SRX segmentation hints on our LanguageTool wiki. Especially important is the fact that there is a free (as speech) editor, Ratel, which helps to write the rules (and testing them).

The draft version of the paper is available online here. In case you want to cite it, here is the complete record:

Marcin Miłkowski, Jarosław Lipski, 2009. Using SRX standard for sentence segmentation in LanguageTool, in: Human Language Technologies as a Challenge for Computer Science and Linguistics, ed. by Zygmunt Vetulani, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, Fundacja Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, p. 556-560.

Marcin Miłkowski (noreply@blogger.com), 13.11.2009 13:41

Przemek Rumik

OOo2GD 1.9.0 w kierunku bezszwowości ;-)

Seamless to takie ładne słowo, oznaczające bezszwowość, a w przypadku komputerów to by wszystko odbywało się płynnie. To takie jedno słowo, które ma między innymi zawierać w sobie zasadę najmniejszego zaskoczenia.

OOo2GD nie było bezszwowe, teraz zaczyna się za to zbliżać w tym kierunku ;-)

W oknie konfiguracji pojawił się nowy checkbox, który pozwala na to by OOo2GD próbowało nadpisywać pobierane dokumenty.


Teraz gdy pobierzesz kilka razy dokument o nazwie test.odt to pojawią Ci się pliki test.odt, test(1).odt, test(2).odt, test(3).odt i tak dalej. Od teraz zaznaczając "ptaszka" będzie można tego uniknąć.
Ta zmiana wraz z kolejną powinno ułatwić updatowanie dokumentów w Google Docs.
Od teraz OOo2GD będzie starał się sprawdzić czy wśród dokumentów w Google Docs nie ma takiego, którego nazwa jest podobna do nazwy aktualnego pliku, jeśli będzie to zamiast domyślnie ustawić się w trybie wysyłania nowego pliku, ustawi się w trybie updatowania tego "podejrzanie podobnego" dokumentu.
Ostatnią zmianą jest to, że OOo2GD będzie próbowało wykorzystywać informacje, które już raz pobrało. Mówiąc inaczej, jeśli używasz okna importu i ściągasz listę dokumentów, po czym okno to zamykasz i otwierasz jeszcze raz to OOo2GD spróbuje wyświetlić tą wcześniej pobraną już listę dokumentów zamiast zmuszać Cię do ponownego klikania na "Pobierz listę".

Zapraszam na stronę projektu oraz do pobierania.


Podobne postybeta
User Interface... jak ja tego nie lubię...
OpenOffice.org i Google Docs :-)
Święty Garnek Chłodniczy
OOo2GD w liczbach ;-)
A może by tak wsparcie dla Zoho w OpenOffice.org2GoogleDocs?

RMK (noreply@blogger.com), 13.11.2009 00:53

12.11.2009

Przemek Rumik

BLIP API rozrabia, czyli czemu Blipuś był zszedł ;-)

To, że Blipuś [czyli mój wprawkowy klient Blipa dla Androida] umarł jakiś czas temu nie jest chyba tajemnicą ;-) sam straciłem zainteresowanie Blipem, a przez to też developmentem nowszych wersji Blipusia.

Ale ciekawe jest to, że z niewyjaśnionych przyczyn w ogóle nie jestem w stanie przy pomocy BLIP API wysłać żadnego komunikatu :-)

Nic, zero, null.

Próbuję wysłać taki message:
----------------AaB03x
Content-Disposition: form-data; name="update[body]"
Content-Type: text/plain

>przemelek:To jest test

----------------AaB03x--


i nic, serwer odpowiada mi błędem 500.
A kiedyś działało ;-) Wg. dokumentacji nadal powinno działać.

Jak ktoś ciekawy to może sobie przejrzeć kawałek kodu, który tworzy tego message'a, błąd 500 wylatuje w momencie próby otwarcia "kanału zwrotnego" w linii 225.


Podobne postybeta
Blipuś v0.3 czyli Blip na Androidzie :-)
Dobre pomysły nie rdzewieją ;-) - czyli o tym jak XKCD żartując z Google Latitude przypomina mi co pisałem kilka lat temu :-)
Flaker
Zły OpenOffice.org Base...
Linko skrótacze

RMK (noreply@blogger.com), 12.11.2009 00:04

11.11.2009

Grzglo

Rozszerzenie dnia: Słowniczek

Słowniczek to firefoksowe rozszerzenie, które dodaje do menu podręcznego słownik synonimów oraz słowniki języków obcych Angool.com, Dict.pl, Diki.pl, Ling.pl, MEGAsłownik.pl, Tłumacz Onet.pl.

Słowniczek pozwala dostosować liczbę słowników dostępnych w menu kontekstowym do potrzeb użytkownika.

Firefox 3.6b2: Opcje słowniczka i menu kontekstowe

Wady

  • Hosting rozszerzenia poza oficjalną bazą dodatków (Mozilla Add-ons).
  • Konieczność otwierania stron lub wyszukiwarek słowników.
  • Subiektywna lista domyślnie włączonych słowników.
  • Brak wersji dla SeaMonkey.

Zalety

  • Możliwość łatwego dostosowania ilość słowników dostępnych w menu kontekstowym.
  • Czytelne okno opcji.
  • Obsługa Firefoksa w tym dość starych wersji, od 1.5 do 3.7.
  • Szeroki wybór słowników.

Słowniczek to moje ulubione (po Google Translate) narzędzie do szybkiego tłumaczenia, lekkie, łatwe w użyciu i wygodne. Polecam każdemu, kto w pracy, w szkole lub w domu spotyka się z tekstami w językach obcych.

11.11.2009 12:49

10.11.2009

IDG.pl

OOMouse - mysz z 18 przyciskami

Firma WarMouse zaprezentowała niecodzienny model komputerowej myszki. "Gryzoń" charakteryzuje się... 18 programowalnymi przyciskami z obsługą dwukliku. OOMouse nosi też logo OpenOffice.org, jednak to się najprawdopodobniej wkrótce zmieni.

Ludwik Krakowiak, 10.11.2009 11:03

Gazeta.pl - technologie

Biurowa mysz OpenOfficeMouse

Firma WarMouse we współpracy ze społecznością OpenOffice.org opracowała mysz komputerową OpenOfficeMouse.

Maciej Gajewski;CHIP, 10.11.2009 09:12

Przemek Rumik

Java 32 bit vs. Java 64 bit

Ciekawe rzeczy wychodzą gdy porówna się 32 bitową i 64 bitową Java'e.

Test był prosty, operacja na listach i mapach, tak wyglądała ich deklaracja:
  List list = new ArrayList();
ArrayList aList = new ArrayList();
Map map = new HashMap();
HashMap hMap = new HashMap();

Test na listach składał się z 200 tysięcy dodań do listy stringa [stworzonego wg. mechanizmu "a" [lub "l"] + liczby od 0 do 199999], następnie przeiterowanie tak stworzonej listy i w końcu wykasowanie elementów na podstawie stringa, który posłużył do ich stworzenia.

Dla 32 bitów wygląda to tak [czasy podane są dla wykonania 200 tysięcy operacji danego typu plus pewien narzut na pętlę]:
List:add 196.33 ms
List:iterate 11.33 ms
List:remove 3.67 ms
ArrayList:add 126.33 ms
ArrayList:iterate 9 ms
ArrayList:remove 3.67 ms


Dla 64 bitów zaś tak:
List:add 164 ms
List:iterate 22 ms
List:remove 10.33 ms
ArrayList:add 94 ms
ArrayList:iterate 15.33 ms
ArrayList:remove 9.33 ms

Jak widać dodawanie jest najszybsze w przypadku bezpośredniego użycia ArrayList w 64 bitowej Java'ie, wtedy dodanie 200 tysięcy stringów zajmuje tylko 94 ms, najwolniejsze jest zaś dodanie takiej samej listy stringów do ArrayList widzianej jako List w 32 bitach.
Ale już iterowanie przez listę jest w 64 bitach prawie 2 razy wolniejsze niż w 32 bitowej Java'ie!
Kasowanie zaś jest w 64 bitach wolniejsze o 2.5-3 razy niż w 32 bitach.

Przy okazji widać też, że operowanie na listach z użyciem zmiennych typu ArrayList jest szybsze niż gdy zmienne są bardziej ogólne i są typu List.

W przypadku operacji na mapach wyniki dla 32 bitów wyglądają tak:
Map:put 380 ms
Map:iterate 13.67
Map:remove 77.67
HashMap:put 301.67 ms
HashMap:iterate 12.33 ms
HashMap:remove 80.67 ms

Dla 64 bitów zaś tak:
Map:put 485 ms
Map:iterate 33.67
Map:remove 105.33
HashMap:put 243 ms
HashMap:iterate 25.33 ms
HashMap:remove 103.33 ms

Tutaj już 32 bity okazują się dużo szybsze we wszystkich operacjach.

Dodatkowo uruchomiłem w 32 bitach i 64 bitach program do generowania listy podobnych postów dla tego bloga i okazało się, że tutaj wersja 64 bitowa w dość złożonym problemie analizy podobieństwa postów potrzebowała na tą analizę 29 sekund, a wersja 32 bitowa 32 sekund, czyli różnica prędkości wyniosła około 10% na korzyść 64 bitów.

Także w opisywanych już przeze mnie tu testach z całkowaniem numerycznym Java 64 bitowa okazała się być szybsza od 32 bitowej.
Wyniki przedstawiały się w tym teście następująco:
Java 32bit - 4.7 ms
Java 64bit - 3.8 ms
Czyli 64 bitowa Java szybsza była o jakieś 20-25% od 32 bitowej.

Kolejnym testem było uruchomienie opisywanego tu też kiedyś przeze mnie kodu który renderuje twarz 3D używając cieniowania Gourauda.
I tutaj też 64 bity były szybsze.

Obliczenie jednej klatki zajęło:
Java 32bit 2.03 ms
Java 64bit 1.30 ms

Stworzenie obrazka na podstawie mapy bitowej zajęło:
Java 32bit 4.09 ms
Java 64bit 3.3 ms

Czyli różnica w przypadku obliczeń wyniosła ponad 56%, a w przypadku tworzenia obrazka 24% na korzyść Java'y 64 bitowej.

Myślę, że można więc powiedzieć, że 64 bitowa Java jest jednak szybsza ;-)

Do testów użyłem Sun Java 1.6.0_16 w wersji 32 bitowe i 64 bitowej, wszystko na 64 bitowym Windows 7.


Podobne postybeta
32 bity vs. 64 bity, tym razem C++ ;-)
Map - mój ulubiony interfejs :-)
Java okazała się szybsza od C# i Pythona :-)
OpenOffice.org2GoogleDocs na Apple - pierwsze podejście ;-)
A JavaScript i tak szybszy ;-)

RMK (noreply@blogger.com), 10.11.2009 00:09

09.11.2009

OSNews.pl

Myszka z otwartym kodem sterownika

Firma WarMouse we współpracy ze społecznością OpenOffice opracowała nową myszkę, dedykowaną pakietowi biurowemu OpenOffice.org, zbudowaną na bazie wolnego sterownika.

Mysz, zwana OpenOfficeMouse została zaprezentowana w piątek. Urządzenie posiada dużą liczbę przycisków, dzięki czemu staje się atrakcyjna dla wielu grup korzystających z komputerów. Przede wszystkim mowa o głównym celu – użytkownikach pakietu biurowego OpenOffice. To jednak nie koniec listy. Myszką zainteresowali się także i gracze, między innymi takich gier jak World of Warcraft czy Call of Duty, gdzie duża liczba przycisków jest naprawdę użyteczna.

Przycisków jest dokładnie osiemnaście, wszystkie są konfigurowalne, wszystkie mogą wspierać dwuklik, łącznie z kółkiem myszy. Urządzenie posiada 512kB wbudowanej pamięci flash i wspiera ponad sześćdziesiąt różnych konfiguracji.

OpenOfficeMouse

Na razie nie wiadomo kiedy myszka trafi do sklepów, znana jest jednak jej cena – 74,99 dolara. Większa ilość informacji, takich jak lista wspieranych aplikacji (poza OpenOffice.org, między innymi Microsoft Office, Autodesk AutoCAD, Adobe Photoshop), gier, porównanie z innymi myszkami dostępnymi na rynku, czy wreszcie dokumentacja, dostępna jest na oficjalnej stronie urządzenia.

b.YISK, 09.11.2009 07:56

JakiLinux.org

Dlaczego nie zainstaluję Windows 7?

Od kilku tygodni jedna z firm komputerowych nie znika ze szpalt gazet, ekranów TV, audycji radiowych itp. Jak wielkie są koszty tak szerokiej i intensywnej kampanii reklamowej? Zdziwicie się Państwo – 0 zł! (słownie ZERO PLN).

Dlaczego media tak ochoczo rezygnują z sowitych apanaży? Odpowiedź jest prosta – ponieważ tą firmą jest Microsoft i wypuścił właśnie nową (oczywiście lepszą!) wersję swego systemu operacyjnego – WINDOWS 7!

Czy wyobrażacie sobie Państwo, że media tak skwapliwie poinformują społeczeństwo o nowej wersji oprogramowania nawet wiodącej polskiej firmy? Ale skąd!!! Usłyszymy odpowiedź:

Niestety, nie możemy wymienić nazwy, bo byłaby to kryptoreklama. Proponujemy Państwu artykuł sponsorowany lub zamieszczenie płatnego ogłoszenia…

Reguła ta jednak nie dotyczy firmy Microsoft…

Ponieważ wiele osób kontaktuje się z Fundacją w sprawie Windows 7 pytając o zalety i wady tego systemu muszę dość wyraźnie podkreślić, że Fundacja nie zajmuje się recenzowaniem systemów komercyjnych – a jedynie jak sama nazwa wskazuje promocją Wolnego Oprogramowania.

Poniższa odpowiedź wyraża więc moje osobiste poglądy i nie stanowi oficjalnej krytyki nowego systemu Microsoftu:

Dlaczego nie zainstaluję Windows 7 ?

Przede wszystkim dlatego, że po prostu nie widzę powodu. Na stronie Microsoftu podano 10 najważniejszych powodów, dla których powinienem to zrobić i żaden z nich mnie nie przekonał!

1. Szybszy dostęp do plików i programów?
Przecież w moim Linuksie mogę sobie umieścić dowolne ikonki na pasku lub w menu! Na czym więc polegają tak mocno reklamowane właściwości jak Pin lub Jump List?

2. Łatwiejsze zarządzanie oknami?
O co tu właściwie chodzi? O nowe właściwości dekoracji okna?

3. Windows Search?
A co to za nowość? Przecież to podstawowa funkcja każdego pulpitu!

4. Współdzielenie plików i drukarek pomiędzy PC-tami?
Microsoft pisze, że mogę wymieniać pliki, muzykę, zdjęcia a nawet drukarki w domowej sieci. Przepraszam, ale wydawało mi się, że to już po prostu standard!

5. Centrum rozrywki – mogę nawet oglądać na swym PC telewizję – w tym również internetową (sic)! I to ma być wielkie osiągnięcie?

6. Obsługa filmów i pokazów slajdów – znów, proszę mnie nie rozśmieszać! To ma być nowa funkcja?

7. Łatwe połączenia z siecią – można podłączyć się do wykrytej sieci bezprzewodowej w trzech krokach! Na moim dość starym laptopie Fujitsu-Siemensa (Centrino) z SuSE Open Linuksem jest to oczywiste – nawet w starszych wersjach systemu nie było z tym kłopotu.

8. Funkcje Sleep i Resume (podobno przyspieszone) – przecież to dziś standard w każdym systemie… Jeśli działają szybciej niż poprzednio – to bardzo dobrze.

9. Obsługa ekranów dotykowych – łatwiejsza i bardziej intuicyjna. Przecież takie stwierdzenie niewiele znaczy, a obsługa nakładek dotykowych też nie jest niczym nowym.

10. Zarządzanie urządzeniami peryferyjnymi – to chyba konieczność?

Przykro mi, Panowie z Microsoftu, ale nawet suma tych powodów nie zdołała mnie przekonać, aby zakupić ten system w cenie 660 PLN (a nawet w najpełniejszej wersji ponad 1000 PLN!). I jeszcze w dodatku otrzymam za swoje pieniądze jedynie „nieprzenaszalne prawo do korzystania z oprogramowania” z zakazem prób poznania i ewentualnej modyfikacji jego kodu. W dodatku oferuje mi się tak zwaną „ograniczoną gwarancję”, która de facto oprócz wymiany wadliwego nośnika niczego mi nie gwarantuje (oczywiście „w maksymalnym zakresie dozwolonym przez prawo”). Mam zwyczaj czytać dokumenty licencji i gwarancji…

Poza tym mam historyczną pewność, że za trzy-cztery lata znów zapragniecie sięgnąć do mojej kieszeni oferując mi (oczywiście w atrakcyjnej, promocyjnej cenie!) nowy, jeszcze lepszy system operacyjny.

Dziękuję – nie potrzebuję. Na szczęście komputera używam do takich celów, że nikt mnie nie zmusza do zainstalowania Windows 7. Oprogramowanie OpenOffice z nawiązką spełnia moje potrzeby w zakresie typowej pracy biurowej, Firefox, Thunderbird i Kompozer z powodzeniem zapewniają mi pełny kontakt ze Światem, Gimp – obróbkę zdjęć i grafiki, MPlayer odtwarzanie multimediów itp., itd. A w dodatku mam możliwość pracy na wielu konsolach, współpracy z dowolnymi serwerami (także MS Windows!) – również w trybie terminalowym – a  współdzielenie zasobów (plików, drukarek, usług internetowych itp.) jest po prostu standardem.

I co najważniejsze – większość potrzebnych mi programów jest udostępnianych mi bezpłatnie wraz z kodem źródłowym i mogę je modyfikować dla własnych celów. Nikt mnie również nie inwigiluje, nie próbuje ścigać za przekazanie ich przyjacielowi. Nie boję się również wirusów…

Zdaję sobie sprawę, że wielu użytkowników rozważy zainstalowanie Windows 7 – bo po prostu nie ma innego wyjścia, gdyż używa programów, które działają jedynie w środowisku systemu MS Windows. Jest to jednak typowy przykład pułapki uzależnienia się od jednego dostawcy (VendorLock-In). Takie zjawisko jest dość typowe w początkowym rozwoju technologii, gdy naturalną przewagę zdobywa jeden wytwórca – przed II Wojną Światową w Polsce wydawano specjalne prawo jazdy uprawniające do prowadzenia Forda T – funkcjonowało też powiedzenie „pan kierowca, czy tylko na Fordzie?”. Można je sparafrazować „Pan informatyk, czy tylko Windows?”…

Tomasz Barbaszewski
Przewodniczący Rady Ekspertów
Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania
www.fwioo.pl

Tomasz.Barbaszewski, 09.11.2009 00:36